Jak ceny ustalane przez AI zmieniają wyniki ZOO Wrocław - od przychodów po odporność na pogodę
Ogromne bieżące koszty utrzymania, wieloletnie zobowiązania kredytowe i misja, w której na pierwszym miejscu zawsze jest dobrostan zwierząt. Tak wygląda ZOO od strony dyrektora finansowego.
W ZOO Wrocław część obiektów jest zabytkowa, a starzejąca się infrastruktura wymaga coraz większych nakładów. Zwierzęta potrzebują odpowiednich wybiegów i warunków bytowych, a na edukację i ochronę gatunków też potrzebne są środki. Nawet Afrykarium, które wygląda nowocześnie, ma już 12 lat i coraz częściej wymaga serwisów i wymian.
Do tego wciąż spłacany jest kredyt na budowę Afrykarium, zaciągnięty w 2013 roku. Do spłaty zostało około 74 mln zł, a co roku spłacane jest prawie 12 mln zł.
Zamiast kolejnej, wymuszonej wzrostem kosztów, sztywnej podwyżki cen dla wszystkich, jak w poprzednich latach, ZOO Wrocław postawiło na coś innego: chciało domknąć budżet, a jednocześnie pozostać miejscem dostępnym cenowo dla jak najszerszego grona odwiedzających, także dla rodzin, dla których bilet był dotąd za drogi.
Dlatego w lutym 2026 ZOO wdrożyło Dynamic Pricing Droplabs. Kto planuje wizytę z wyprzedzeniem, może dziś kupić bilet taniej niż przed zmianą. Zimą skorzystało z tego prawie 30% rodzin 2+2.
Zakupy z wyprzedzeniem mają też drugą zaletę: chronią frekwencję przed zmianą planów, gdy pogoda się pogorszy.
A budżet? Po pół roku frekwencja indywidualna jest blisko 7% na plusie, przychód z biletów indywidualnych wzrósł o około 23% r/r, a średnie ceny są powyżej założeń. Dodatkowe środki ZOO może przeznaczyć na remonty, nowe wybiegi i edukację.
W rozmowie Jacek Birunt, dyrektor finansowy ZOO Wrocław, opowiada o tym, jak planował przychody, nie wiedząc jeszcze, jak zachowa się algorytm, czego obawiał się przed wdrożeniem i co dziś doradziłby dyrektorowi finansowemu innej dużej atrakcji.
Dziękujemy za merytoryczną rozmowę i podzielenie się doświadczeniami, które mogą być cenną wiedzą dla całej branży atrakcji turystycznych.
